niedziela, 25 maja 2014

Oszukać czas

Minęło trochę czasu od kiedy pisałam ostatnio. Brak we mnie jeszcze czegos, co by mi mówiło, żeby coś tu naskrobać, jakiegoś przyzwyczajenia. Ale cały czas staram się tu wracać coraz bardziej regularnie.
Zajęcia się skończyły, sesja za pasem, anatomią zawalony cały pokój. Tak, tego egzaminu obawiam się najbardziej. I tu moja prośba. Jeśli ktoś ze starszych kolegów to czyta, to czy mógłby się podzielić swoimi wspomnieniami, refleksjami, radami w tej kwestii?
Od początku maja do niedawna (okres maturalny) trzymałam kciuki za całą rzeszę znajomych zdających Egzamin Dojrzałości, jak go zwą. Tych piszących po raz pierwszy, zestresowanych jak diabli, jak i tych poprawiających, chcących dołączyć do studentów mojego kierunku. Pół dnia spędzałam na telefonach i życzeniu powodzenia, a potem wypytywaniu jak poszło itd. Uświadomiłam sobie, że jeszcze nie tak dawno byłam na ich miejscu. Pierwszy rok studiów zleciał nie wiadomo kiedy. Starsi mieli rację, że po 18 czas leci jak szalony. Teraz trzymam kciuki za wyniki maturzystów, tak jak oni za moją sesję;)
Teraz mały apel do abiturientów maturzystów.
Korzystajcie z tych wakacji ile wlezie. Podróżujcie, zwiedzajcie, poznawajcie okolice, spędzajcie dużo czasu z rodziną, przyjaciółmi, poznawajcie nowych znajomych, pomagajcie innym, udzielajcie sie, jeździjcie na koncerty, zróbcie coś szalonego, coś na co nigdy nie mieliście czasu lub odwagi. Nie marnujcie czasu na fejsbuki i internety, strony typu kwejk, wiochy i inne, szkoda czasu. Wykorzystajcie ten czas w 100%. Ja też to zrobie, zaraz po sesji i praktykach.
Miśki trzymajcie się.
Pozdrawiam z pierwszorocznej lekarskiej rzeczywistości studenckiej. :)

1 komentarz:

  1. Nie musisz się przejmować, że zaglądasz na swojego bloga rzadko - wszak liczy się nie ilość, a jakość! ;)
    Och, a takie wykorzystywanie wolnego czasu na sto procent zawsze mi się marzyło, jednak nigdy nie mogłam się zmotywować do ruszenia się przed dwunastą z łóżka w wakacje albo wychylenia nosa spoza książki na plaży. Choć maturzystą jeszcze nie jestem, chyba też podejmę się uczynienia swoich tegorocznych wakacji użytecznymi.
    Pozdrawiam i powodzenia z anatomią (zresztą zazdroszczę możliwości rozłożenia notatek po całym pokoju, u mnie taki manewr zakończyłby się spotkaniem pierwszego stopnia z kocimi złowieszczymi, niszczycielskimi pazurkami :P)!

    OdpowiedzUsuń