sobota, 19 kwietnia 2014

FREETIME, FREETIME, NIE DO KOŃCA TAKI FREE

Kolejny tydzień na uczelni minął niezauważony. I w końcu jestem w domu. Na całe 6 dni. Oczywiście przygotowań do świąt nie ma końca. Ciasta, sałatki, sprzątanie…  Ale oprócz tego ofc odwiedzi mnie anatomia, histologia. Tak, tak, nadchodzi czas, że nawet w święta nie mogę sobie totalnie odpuścić. Także tego, czasu mało, roboty dużo. Chciałabym napisać coś więcej, ale nie zdążę. Cóż, mogę Wam życzyć tylko wesołych, radosnych, rodzinnych świąt, dużo odpoczynku, relaksu i boskiego chill outu J Do zobaczenia wkrótceJ



czwartek, 17 kwietnia 2014

W odpowiedzi

W poście tym chcę odpowiedzieć na pytania Przyszłej licealistki z komentarza pod ostatnim postem i mam nadzieję, ze mi się to uda w miarę wyczerpującoJ
Zacznę od początku. Na razie nie chcę zdradzać, na jakiej uczelni studiuję, wolę zostać bardziej anonimowa. Może kiedyś. Ale powiem jedno. Nigdy nie zamieniłabym mojej uczelni na inną. Podoba mi się, czuję się tu dobrze od początku. Może to za sprawą wspaniałych ludzi, którzy mnie otaczają i wspierają (wspieramy się nawzajem). Atmosfera jest naprawdę miła,  mimo doniesień z każdej strony o wyścigu szczurów na uczelniach medycznych. 
Pytając, czy trudno się dostać pewnie miałaś na myśli głównie progi. Myślę, że na tej stronie jest wszystko dobrze zebrane: http://namedycyne.eu/   Chętnych nie brakuje, ale dostanie się jest wykonalne;)  Wiadomo, z każdym rokiem progi się trochę zmieniają, ale nie ma tu drastycznych spadków. 
Ja na maturze, oprócz standardowych 3 przedmiotów, zdawałam biologię i chemię. Ile się przygotowywałam? Trudno to określić. w sumie to od początku liceum starałam się nie olewać bioli i chemii. Później w 3 klasie doszły powtórki, zbiory, arkusze i tak w kółko, do znudzenia, raz, drugi, trzeci…  głównie arkusze, arkusze i jeszcze raz arkusze. I dodam jeszcze, że żadne korepetycje, nie były mi potrzebne. To nie prawda, że bez korków nie ma się co startować. Trzeba mieć po prostu trochę motywacji i brać się do roboty. Oczywiście, nie zaszkodzą, mogą tylko pomóc, ale NIE SĄ WARUNKIEM KONIECZNYM, a z taką opinią się spotkałam. Ja miałam szczęście, bo trafiłam na dobrych nauczycieli, ale bez tego też można dobrze zdać maturę. Oczywiście jest duuużo trudniej samemu, ale można. Więc jeśli kogoś nie stać na dodatkowe lekcje, bo tak się zdarza, to nie należy rezygnować J 
Rekrutacja na większości uczelni wygląda podobnie, różni się tylko trochę terminami, ale to wszystko jest wypisane na stronach internetowych. Najpierw rejestrujesz się, zakładasz konto internetowe w systemie, później opłata rekrutacyjna, różne formularze itp., potem wpisuje się wyniki matur i czeka na listy rankingowe. Jak już pisałam, na stronie każdej uczelni znajdziesz terminarz i regulamin rekrutacji, gdzie będzie wszystko bardzo dokładnie opisane.
Cytacik prawdziwy i trudny do spełnienia. Potwierdzam, ale z każdym dniem jest coraz łatwiejszy, trzeba tylko do tego odpowiednio podejść. 
A jeśli chodzi o arkusze, to o tej porze przed maturą arkusze wychodziły mi na 90 pare % .
Mam nadzieję, że nie jest bardzo chaotycznie. Jeśli będą jeszcze jakieś pytania, pytajcie śmiało, postaram się odpowiedzieć. Następna notka będzie już bardziej o mojej studenckiej codzienności, obiecuję J 
Pozdrawiam i przesyłam coś na miły koniec dnia





środa, 16 kwietnia 2014

Dlaczego?

Dziś będzie bardzo krótko. Taki nastrój.
"Nie czyń priorytetu z kogoś, kto ma Cię tylko za opcję."

wtorek, 15 kwietnia 2014

Po raz pierwszy

Cześć, jestem studentką I roku na kierunku lekarskim. Od dłuższego czasu zbieram się, żeby zacząć pisać bloga i wkońcu to nastapiło. Odkąd postanowiłam zostać lekarzem przeczytałam wiele blogów, setki postów, niektóre odwiedzam do dziś. Na swoim postaram się opisywać, co dzieje się na studiach, ale nie tylko. Nie wiem, czy inni mają tak samo, ale dla mnie czas  na studiach mija bardzo szybko, pędzi jak szalony. Wielu rzeczy nie jestem w stanie wyłapać z życia. Dlatego też myślę, że blog jest dobrym pomysłem. Fajnie będzie zajrzeć tu za jakiś czas i wrócić do problemów, które będą wydawały się już błahe, do tych miłych chwil, które się przytrafiają. Mam nadzieję, że  pozwoli mi to docenić to co mam. A  jeśli uda mi się  komuś, kogoś zmotywuję ( tak jak było w moim przypadku ) będzie to dla mnie ogromna satysfakcja, bo pomaganie jest naprawdę super. Poza tym fajnie byłoby wymieniać się informacjami z ludźmi z pokrewnych kierunków z innych uczelni.
I tak o to powstał post nr1, post o wszystkim i o niczym; post, którego szybko pewnie nikt nie przeczyta; post nie wnoszący nic i w sumie bez sensowny, ale od czegoś trzeba zacząć ;) mam nadzieję, że następne będą lepsze, ciekawsze. Na koniec dorzucam coś zupełnie nie związanego ze studiami, ale coś, co towarzyszy mi na każdym niemal kroku – muzyka. Miłego słuchania
J

Pozdrawiam wszystkich, którzy prędzej czy później tu trafią. Do zobaczenia wkrótce :)